Worms
Worms to gra dla całej rodziny. Jej mocną stroną jest to, że aby się zabawić na całego, niepotrzebne są dwa komputery w sieci. Jest to wręcz przez producentów niewskazane. Największą frajdę bowiem zapewnia walka na jednym komputerze, wykonując ruchy mając swojego wroga tuż obok siebie. Wtedy gra naprawdę pokazuje, jak pozwala się bawić. A na czym polega tak w ogóle? Brzmi to banalnie, ale chodzi w niej o to, że zawodnik dostaje do użytku batalionik wyszkolonych oraz gotowych na wszystko robaków, które chcą zabić. I nic więcej, zabijanie mają wpisane w geny i tylko to chcą robić. Świetnie, więc dostajemy kilka takich twardych robaczków i po prostu się zabijamy? Otóż to. Nic więcej. I to jest właśnie moc napędowa tej gry. Takiej prostoty w zamyśle i wykonaniu już dawno nie było. Robaczki z wyglądu są sympatyczne, miłe, machają do graczy, uśmiechają się i wykonują głupie minki. Do czasu jednak aż wyciągną zza pleców bazookę po to, by godzić swojego przeciwnika prosto między oczy. Zabawa gwarantowana. I konieczne jest, powtarzam, by siedzieć po kilka osób przy jednym komputerze.