Hidden and Dangerous
Dzisiaj mamy "Call of duty", kiedyś było "Hidden and Dangerous". To dopiero była gra. Co prawda, oczywiście nie może się równać z dzisiejszym wymiataczem, który przenosi gracza niemal żywcem w samo centrum rozpalonej koktajlem mołotowa wojny, ale wtedy Dla każdego, kto nie słyszał o tej grze dobra będzie kompilacja strategii "Commandos" oraz symulatora działań specjalnych "Rainbow Six". Ich połączenie daje nam właśnie takie cudo, jakim było "Hidden and Dangerous". Wcielaliśmy się w kilku wybranych wcześniej żołnierzy amerykańskich sił i byliśmy wyrzucani na tyły wroga, by po cichu, pod osłoną nocy najczęściej, dokonywali sabotaży, zabijali oficerów, niszczyli czołgi, tamy i ogólnie prowadzili tego typu zadania dywersyjne. Może brzmi to mało zachęcająco, ale wtedy poziom graficzny powalał na nogi. Wybuchy były niczym żywcem wyciągnięte z filmu, ruchy komandosów cechowała płynność i naturalność. A strategia z jaką wykonywało się zadania oraz późniejsze ich wykonywanie dostarczało naprawdę o wiele więcej niż dzisiejsza rypanka hitlerowców w "Call of duty".